O filmie „Silver” ze Stanisławem Cuske rozmawia Jolanta Tokarczyk.
Wszystko zaczyna się od pomysłu. A Wasze filmy często wywodzą się z inspiracji do wspólnej podróży – tej filmowej i tej w realnym życiu. Jednak zejście z kamerą do boliwijskiej kopalni srebra to już nie jest oczywista scena. Jak tam trafiliście?
W 2020 roku wyruszyliśmy na rowerową wyprawę po Ameryce Południowej. I wtedy świat się zatrzymał, gdy nadszedł COVID-19. Mimo niepewności zdecydowaliśmy się zostać. Wydawało nam się, że to wyjątkowy czas na świecie i że warto przyjrzeć mu się z kamerą. Wtedy nakręciliśmy nasz pierwszy, osobisty film z tej podróży „Postcards from the Verge”. Podczas tej wyprawy dotarliśmy również do Potosí, miejsca, o którym wszyscy Boliwijczycy opowiadali z dumą; to ich skarb, ich symbol, ich historia.
Jakie były pierwsze wrażenia z pobytu w okolicach Cerro Rico – Bogatej Góry, pod którą ukryte są ogromne pokłady rud srebra?
To miejsce od razu zrobiło na nas piorunujące wrażenie. Widać było, że jest naznaczone ludzkim wysiłkiem i ogromnym cierpieniem. Chcieliśmy tam zajrzeć, zobaczyć, jak wygląda codzienność tych ludzi. Wtedy nie myśleliśmy jeszcze o filmie, to była zwykła ciekawość, potrzeba zrozumienia miejsca, które tak silnie działało na wyobraźnię.







…
Pełny artykuł znajdziesz w wydaniu Film&TV Kamera 4/2025.
















