Kultowy cytat z wypowiedzi legendarnego „Trenera Tysiąclecia” – Kazimierza Górskiego, pasuje jak ulał do tej opowieści. Bo w sporcie i w sztuce wszystko jest możliwe. A dokładniej możliwe jest, aby zawodnicy z kraju, gdzie piłka i samba to narodowe świętości, przyjechali do Polski pracować przy komedii, rodem znad Wisły.
„Paszport do Polski”, bo taki tytuł nosi ten film, to właśnie brazylijska legenda, osadzona w polskich realiach. Bohater filmu, As Daniel przedstawia się jako gwiazda piłki nożnej, choć nie istnieje ani jedno nagranie, ani nawet wiarygodne wspomnienie na temat jego występów na boisku. As Daniel prowadzi także niszowy program sportowy. W rzeczywistości jego telewizyjny show to kamuflaż dla drobnego, lecz jakże kreatywnego biznesiku: sprzedaży zawodników do egzotycznych lig. Najlepiej takich, o których nikt nigdy nie słyszał. Idealnie – do Polski.




Niestety, As trafia do więzienia za niepłacenie alimentów. A tam odkrywa świat brazylijskiej ligi więziennej, która istnieje naprawdę – bo Brazylia kocha futbol tak bardzo, że nawet osadzeni mają lepszą infrastrukturę sportową niż pół Europy Wschodniej. W celi poznaje Cerginho – półanalfabetę, sierotę i komentatora więziennego radiowęzła, który twierdzi, że za kraty trafił przez przypadek, bo zgubiła go klasa podczas szkolnej wycieczki. Ten dwójkowy „duet ekspertów” planuje przekręt wszech czasów: sprowadzić na polskie boiska Poetę, gwiazdę więziennej ligi.
…
Pełny artykuł znajdziesz w wydaniu Film&TV Kamera 1/2026.














