17–19 lipca Polska Światłoczuła przemierzyła trzy województwa, pokonując setki kilometrów, by dotrzeć do kolejnych miejsc, w których kino staje się początkiem ważnej rozmowy. Tym razem było to Górzno (woj. kujawsko-pomorskie), Lewków (woj. wielkopolskie) oraz Rozprza (woj. łódzkie).
Bohaterem lipcowej trasy był film „Innego końca nie będzie” w reżyserii Moniki Majorek – poruszająca opowieść o rodzinie próbującej odnaleźć się po stracie ojca, pokazująca, jak różne oblicza może mieć żałoba i jak trudno nauczyć się żyć na nowo po doświadczeniu, które zmienia wszystko.
Historia opowiedziana przede wszystkim z perspektywy najstarszej córki, Oli, poruszała szczerością i emocjonalną prawdą. Film otwierał przestrzeń do rozmowy o tematach, o których wciąż mówi się zbyt rzadko – samobójstwie, stracie, żałobie i sile rodzinnych więzi. Były to spotkania wymagające uważności, ale jednocześnie dające poczucie, że o najtrudniejszych doświadczeniach warto rozmawiać.
Gościnią lipcowej trasy była właśnie reżyserka Monika Majorek, która po każdym seansie spotykała się z publicznością. Rozmowy dotyczyły zarówno procesu powstawania filmu, pracy z aktorami i budowania autentycznych relacji między bohaterami, jak i osobistych doświadczeń związanych z przeżywaniem straty. Widzowie zadawali niezwykle czułe i poruszające pytania, dzieląc się własnymi refleksjami oraz historiami, które film w nich przywołał. Spotkania przebiegały w atmosferze ogromnej empatii i wzajemnego zrozumienia. Niejednokrotnie rozmowom towarzyszyło wzruszenie – zarówno po stronie publiczności, jak i twórczyni. Wspólnie zastanawialiśmy się, jak rozmawiać o żałobie, jak oswajać ból po stracie i dlaczego kino potrafi stać się bezpieczną przestrzenią do wypowiedzenia emocji, na które często brakuje słów.
Lipcowa trasa po raz kolejny udowodniła, że Polska Światłoczuła to nie tylko projekcje filmowe. To spotkania, które pozwalają zatrzymać, wsłuchać się w historie innych i odkryć, że nawet najtrudniejsze doświadczenia łatwiej jest unieść, gdy można o nich rozmawiać. To właśnie w takich chwilach kino pokazuje swoją największą siłę, łączy ludzi i pozostaje z nimi na długo po zakończeniu seansu.

















