W serialu „Młode gliny” Jerzy Bończak wciela się w Tadeusza Deca, emerytowanego komendanta. Jest on wdowcem oraz ojcem Szymona (w tej roli Robert Koszucki), naczelnika wydziału kryminalnego, którego wspiera w sprawach zawodowych i prywatnych. Aktor przyznaje, że prywatnie z przyjemnością ogląda produkcje o takiej tematyce. Dziennie po kilka odcinków. Kiedy jednak sam ma zagrać scenę z bronią w ręce, czuje duży dyskomfort.
Tadeusz Dec grany przez Jerzego Bończaka w nowym serialu TVN to były policjant wydziałów kryminalnych i emerytowany komendant. Wdowiec, który bardzo przeżył śmierć ukochanej żony. Typ samotnika, konkretny i rzeczowy, ale z poczuciem humoru. Swata swojego syna, bo sam przeżył wielką miłość i uważa, że każdy mężczyzna powinien choć raz w życiu jej zaznać. Szymon jest po traumatycznych przejściach, dlatego pomoc i wskazówki doświadczonego ojca są dla niego na miarę złota.
– Mój bohater w serialu „Młode gliny” to emerytowany komisarz policji, mieszkający w swoim domku z sadzaweczką, tak że może sobie wyjść i się poopalać. Żyje sobie spokojnie, tak jak żyją emeryci, natomiast stara się pomóc swojemu synowi rozwiązywać różne życiowe i zawodowe problemy. Mój syn jest komisarzem, inspektorem w jednostce policyjnej, o której opowiada ta produkcja – mówi agencji Newseria Jerzy Bończak.
Aktor przyznaje, że chętnie zagrał w tym serialu, bo prywatnie bardzo lubi właśnie produkcje kryminalne i pokazujące pracę policjantów w różnych warunkach.
– Generalnie na streamingach szukam tylko takich filmów i seriali. Dziennie oglądam przynajmniej jeden lub dwa sezony, od sześciu do ośmiu odcinków. Codziennie taką porcję sobie zadaję, więc jest tyle tych tytułów, że szczerze powiedziawszy, już nie wiem, co kiedy oglądałem, ale kiedy oglądałem, bardzo mi się podobało – mówi.
Aktor zaznacza, że takie produkcje bardzo go wciągają, bo serwują szybkie zwroty akcji i spektakularne sceny. Dostarczają adrenaliny i są doskonałą rozrywką.
– Ja jestem dosyć pospolitym facetem, który lubi, jak się biją, bo sam się nie bije, w związku z czym patrzy, jak inni sobie dają po twarzy i strzelają. W ogóle jestem pacyfistą, prywatnie nienawidzę broni, ale oczywiście jeżeli jako postać będę miał do wykonania jakieś zadanie związane z bronią, to z obrzydzeniem, ale wykonam to – mówi.
Jednocześnie Jerzy Bończak zapewnia, że „Młode gliny” również włączył do swojej listy ulubionych pozycji.
– Oglądam i to z dużą dozą zniecierpliwienia, bo ciekaw jestem, w których odcinkach w ogóle jestem, bo tego nie wiem. Na planie otrzymuję sceny, do których muszę się przygotować, realizuję je, a w który odcinek zostaną one wmontowane, to jest poza moją wiedzą – mówi.
Aktor jest już jednak przekonany, że „Młode gliny” wyróżniają się na tle wszystkich innych seriali policyjnych.
– W innych serialach policyjnych nie biorę udziału, tym się różni ten od pozostałych – dodaje Jerzy Bończak.














