Wersja do wydrukuSend by emailWersja PDF

Automatyczna emisja TV Made in Poland

Obrazek
Fot. Vowos
21 maja 2014

Czasy, kiedy realizatorzy i inżynierowie w stresie zmagali się z oporną techniką w telewizji tworzonej analogowo, na żywo i często na zawodnym sprzęcie – to już historia.


Obecnie cyfrowy sygnał wychodzi z wielkich szaf serwerowych i jeśli wszystko zostało dobrze przygotowane, technologia zazwyczaj nie stwarza problemów. W dużych stacjach, które śledzą bieżące wydarzenia – nierzadko zachodzi jednak potrzeba błyskawicznych reakcji w ułamku sekundy, i takich zmian w programie, aby telewidzowie mogli zobaczyć te właśnie ważne wydarzenia. W takim przypadku również system automatycznej emisji musi sprostać zadaniu, dokonując niezbędnych korekt i przesunięć. A później – należy wygenerować i dostarczyć sprawozdania reklamodawcom oraz przechować zapis emisji przez 30 dni, jak tego wymagają przepisy KRRiTV. Te wszystkie wymagania spełniają również mniejsze i tańsze systemy skomputeryzowanej emisji programów TV, zaprojektowane i skompletowane przez warszawską firmę Vowos (www.vowos.com). Ich playout umieścił „na antenie” 12 kanałów TV.

Kanał w „pudełku” albo zintegrowany
Jeden z najobszerniejszych – przypominający komputery mainframe – systemów zautomatyzowanej emisji ma w Polsce TVP. Zajmuje kilkadziesiąt szaf sprzętowych w zabezpieczonej, wielkiej maszynowni, zużywa setki kilowatów energii elektrycznej i wymaga nadzoru. Wykonała go międzynarodowa firma Harris. W ostatnich latach obserwujemy rosnące rozczłonkowanie rynku telewizyjnego. Mniejsze stacje nie mogłyby sobie pozwolić na poniesienie kosztów takiej instalacji ani eksploatacji. W warszawskiej firmie Vowos przygotowano dwa zdecydowanie tańsze pakiety sprzętu i oprogramowania na potrzeby małych kanałów tematycznych, a także dużych nadawców, wymagających pełnej funkcjonalności.

Podstawowy pakiet, przygotowany na potrzeby tematycznych kanałów telewizyjnych emitujących prawie wyłącznie uprzednio nagrane lub wręcz archiwalne programy został nazwany CHAIB – „Channel in a box”. Taki wielokanałowy system w całości mieści się na półce czy dwóch w szafie sprzętowej, zużywa 2 do 5 kW energii elektrycznej i kosztuje stosunkowo niewiele. IP od „Integrated Playout” bo o nim mowa, przeznaczony jest dla bardziej wymagających klientów, nadających dynamiczny program, z możliwością wprowadzenia nagłych zmian i korekt oraz wejść „na żywo”. System zmieści się wraz z dystrybucją w pojedynczych szafach sprzętowych. Zużycie energii to kilka, może kilkanaście kW. Mimo niższych kosztów takie systemy muszą również spełniać wszelkie wymogi niezawodności (zapewnionej przez zdublowanie kluczowych systemów) oraz wynikającej z obowiązujących przepisów, zapewniając np. przechowywanie pełnego zapisu całości emisji stacji przez

30 dni. Poza oczywistymi funkcjami takimi jak „branding” – nakładanie na obraz loga stacji, które musi zniknąć na reklamach, by pojawić się znów na programie, jest mnóstwo innych potrzeb – przewijane napisy, do tego – wielokanałowy dźwięk, teksty tłumaczeń oraz np. telegazeta. Systemy muszą sobie radzić z sygnałem SD, HD i 3D. Dają też możliwość mieszania w jednej „playlist” różnych typów plików wizyjnych (MOV, AVI, MXF, GXF). Poszczególne kanały to jakby „półwyspy” podłączone do stałego lądu, którym jest centralne i podręczne cyfrowe archiwum programowe. Dzięki temu np. popularny program z jednego źródła trafia do kilku kanałów, zawsze z oprawą właściwego kanału. Warto docenić, że niewielka warszawska firma wykonała tak specjalistyczny produkt, wymagający jednocześnie wiedzy z zakresu zaawansowanego przetwarzania obrazu czy implementacji systemów czasu rzeczywistego i cechujący się praktycznie 100% niezawodnością, w myśl porzekadła „show must go on”.

Ze względu na zaawansowanie i specyfikę, systemy tego typu tworzone są zwykle w warunkach „inkubatora”, gdzie interesariusze przedsięwzięcia dbają o powstanie i utrzymanie technologii do czasu, aż osiągnie dojrzałość technologiczną i komercyjną. Tak dzieje się na świecie. A w Polsce? Warto zastanowić się, czy własnym działaniem lub zaniechaniem sami nie odbieramy sobie szansy na – jak to ujął prezes Asseco Adam Góral – budowę „polskiego Microsoftu”?[1] Czy rodzimi przedsiębiorcy podejmują refleksje nt partnerstwa R&D i przemysłu, jak wiele z nich jest gotowych na podjęcie nowych inwestycji i związanego z nimi ryzyka? Dobrze, że Vowos odnalazł na rynku tych nielicznych gotowych na innowacje.

Andrzej M. Bogusz

[1] Cytat pochodzi z artykułu „Zrobię ten czołg”. Rozmowa Leszka Kostrzewskiego i Piotra Miączyńskiego z prezesem Asseco Adamem Góralem ukazała się 27 września na łamach gazeta.pl (http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,14650897)

tekst ukazał się w nr 4/2013 Film&TV Kamera

www.vowos.com