Wersja do wydrukuSend by emailWersja PDF

Nie spodziewaliśmy się Srebrnego Niedźwiedzia! – Michał Englert

Obrazek
3 marca 2016

Gratuluję Srebrnego Niedźwiedzia za film „Body/Ciało”!

Dziękuję i bardzo się cieszę. Naprawdę nie spodziewaliśmy się, że film otrzyma tak prestiżową nagrodę. Już samo zaproszenie nas do konkursu głównego Berlinale i fantastyczne przyjęcie przez zagranicznych dziennikarzy oraz widzów festiwalu było dla nas wielkim sukcesem. Ciekawe było, że trudne dla prasy okazało się zdefiniowanie gatunku tego filmu. Naprzemienne reakcje śmiechu, ciszy i wzruszenia w filmie, który porusza problemy ducha i ciała, zostały odebrane jako udana próba stworzenia nowego filmowego języka. Miejsce akcji i klimat, skojarzenia z filmami Kieślowskiego dodatkowo myliły trop, ponieważ jeżeli film dla niektórych ocierał się o jakąś metafizykę, to raczej w sposób delikatny, lekki i bez patosu.

 

Proszę powiedzieć, skąd wziął się pomysł na „Body/Ciało”? Pytam, gdyż jest Pan nie tylko autorem znakomitych zdjęć do filmu, ale także jego współscenarzystą i producentem. To wspólne dzieło Pana i reżyserki Małgorzaty Szumowskiej.

Małgosię zainteresował temat anoreksji. Jednak po kilku rozmowach, szybko wspólnie doszliśmy do wniosku, że to nie jest dla nas temat na cały film fabularny. O idei „ciała” jako łącznika, między tym co fizyczne a tym, co niematerialne, czego nie ma, myśleliśmy już wcześniej – potrzebowaliśmy tylko dobrych bohaterów. I tak wpadłem na pomysł postaci starszego prokuratora – mężczyzny zdystansowanego, z bagażem doświadczeń, cynicznego, który na co dzień ma do czynienia z badaniem miejsc i okoliczności śmierci różnych ludzi. Obcującego z jej fizycznym wymiarem. To pragmatyk, logicznie próbujący wszystko wytłumaczyć. Natomiast podczas wizyt na oddziałach zaburzeń nerwowych, rozmów, konsultacji z terapeutami anorektyczek, postanowiliśmy „stworzyć” postać Anny – ekscentrycznej terapeutki o niekonwencjonalnych metodach działania, będącej jednocześnie medium, przez które bliscy zmarłych mogą się z nimi kontaktować. Do jej postaci Małgośka wniosła bardzo dużo inspiracji, z innych pozornie niezwiązanych obserwacji. Pomogły również nasze spotkania ze stowarzyszeniem spirytystycznym. Dzięki temu, poprzez postać Anny pojawił się w filmie inny, nowy aspekt cielesności. Początkowo myśleliśmy jeszcze o dodatkowych wątkach, ale ostatecznie zdecydowaliśmy skupić się na trójce głównych bohaterów, włączając w nią także córkę prokuratora, cierpiąca od śmierci matki na bulimię.

 

Scenariusz pisaliście razem. Jak przebiegał ten proces?

Pisaliśmy go z myślą o Januszu i Mai. Dzięki temu mogliśmy wyobrazić sobie dynamikę postaci i „melodię” dialogów. Oczywiście podlega to później poprawkom,

po wspólnych próbach, kiedy usłyszy się te teksty z ust żywych postaci. Uwzględnialiśmy ich uwagi i sugestie, bo są to aktorzy bardzo doświadczeni i świadomi – wyczuleni na każdy fałsz. Na przykład Janusz Gajos uparł się, by grać prokuratora cały czas nie pozostawiając złudzeń, że wierzy w moce nadprzyrodzone, a więc konsekwentnie odnosił się z dystansem i ironią do Anny. Jednocześnie w jego postaci jest jakaś przewrotność – jak u ludzi, którzy nie są przesądni, a mimo to i tak potrafią powiesić sobie podkowę na szczęście – bo to działa.

 Wracając do pytania – myślę, że jesteśmy dosyć zgranym duetem. Mamy często kompletnie inne zdanie, ale to ścieranie się jest produktywne. Trwa tak długo, aż nie dojdziemy do punktu, który nam obydwojgu wyda się najtrafniejszym rozwiązaniem. Piszemy na zmianę. Potem czytamy, rozmawiamy, poprawiamy i znowu piszemy, i znowu poprawiamy... właściwie aż do samego momentu wejścia na plan. Tych wersji jest kilkanaście, albo i więcej.

 

Rozmawiała: Mariola Wiktor, Berlin

 

 

Duch z efektem motocykli

  • rozmowa z Marcinem Kasińskim z Dreamsound Studio

 

 Z jakimi wyzwaniami w segmencie dźwięku przyszło zmierzyć się twórcom podczas pracy przy filmie Body”?
W „Body” nie ma muzyki komponowanej, jest jedynie muzyka wewnątrzkadrowa, dlatego cały ciężar budowania nastrojów spoczywał na atmosferach i efektach dźwiękowych. Najciekawszym wyzwaniem z jakim przyszło nam się zmierzyć było stworzenie dźwięków związanych z duchami. Jednak nie są to dźwięki, które wszystkim w pierwszej kolejności przychodzą na myśl, czyli „jak z horroru". Film jest realistyczny, dlatego też taka musiała być warstwa dźwiękowa. Cała sztuka polegała na tym, aby stworzyć takie dźwięki, które z jednej strony wydają się nierealne, wytworzone jakby przez siłę wyższą, a z drugiej są prawdziwymi dźwiękami, które w danym momencie mogłyby się zdarzyć. Przykładem może być atmosfera dźwiękowa w mieszkaniu Anny w trakcie jej kontaktów z duchami. Ma ona bardzo muzyczny i tajemniczy charakter. W rzeczywistości jest stworzona z dźwięku przejazdów motocykli słyszanych z wysokich pięter wieżowca, który odpowiednio przekształcany, tworzy wydawałoby się nierealne zjawisko akustyczne, ale jednak ostatecznie kojarzące się z motocyklami.

 

Kto odpowiedzialny był za dźwięk na planie zdjęciowym, jakie prace zostały wykonane w postprodukcji?

Za reżyserię dźwięku odpowiadają Kacper Habisiak MPSE i Marcin Kasiński MPSE ze studia Dreamsound. Realizatorem dźwięku na planie był Marcin Jachyra. Dźwięk został zarejestrowany wielośladowo, dzięki temu w postprodukcji mieliśmy do dyspozycji dwa mikrofony tyczkowe, mikroporty bohaterów oraz stereofoniczny mikrofon MS, który rejestrował ambient (atmosfery w plenerach i pogłosy w pomieszczeniach). Tuż po zdjęciach byliśmy także w filmowych lokalizacjach i nagrywaliśmy atmosfery i efekty, tworząc tym samym unikalną bibliotekę dźwięków dla tego projektu. W postprodukcji ważnym celem było to, żeby zachować jak najwięcej dźwięku z planu zdjęciowego, dzięki temu ścieżka dźwiękowa jest niezwykle organiczna i ma bardzo setkowy charakter. Często dźwięki, które w innych filmach byłyby niepożądane, tutaj okazywały się walorem. 

 

Rozmawiała Jolanta Tokarczyk

 

 

Cały tekst ukazał się w nr 1/2015 „Film&TV Kamera” – do nabycia w kiosk

Fot. Alexander Janetzko, Berlinale 2015

Fot Richard Hübner, Berlinale 2015

Fot. Materiały prasowe Berlinale